Światowy Dzień Pszczół – skąd wzięło się to święto i dlaczego jest mi tak bliskie?

Światowy Dzień Pszczół – święto, które naprawdę ma znaczenie

20 maja obchodzimy Światowy Dzień Pszczół. To jedno z tych świąt, które nie powstały dla kalendarzowej dekoracji. Za tą datą stoi bardzo konkretna myśl: przypomnieć ludziom, jak wielką rolę w przyrodzie odgrywają pszczoły i inne owady zapylające.

Bez ich codziennej pracy krajobraz byłby uboższy. Uboższe byłyby łąki, sady, ogrody, pola i lasy. Zmieniłby się rytm kwitnienia, owocowania i odnawiania wielu roślin. A wraz z nim zmieniłoby się życie całych ekosystemów.

Dla mnie 20 maja ma jednak jeszcze drugi wymiar. Bardzo osobisty. Bo choć Pasieka Opawska Barć powstała wiele lat później, to pierwsza iskra zapaliła się znacznie wcześniej. W dzieciństwie. W Głuchołazach. W ogrodzie Starego Morawca.

Dlaczego Światowy Dzień Pszczół obchodzimy właśnie 20 maja?

Data nie jest przypadkowa. 20 maja wiąże się z postacią Antona Janšy, słoweńskiego pszczelarza z XVIII wieku, uważanego za jednego z pionierów nowoczesnego pszczelarstwa. Urodził się w 1734 roku w Breznicy, na terenie dzisiejszej Słowenii, w rodzinie mocno związanej z pszczołami.

Janša został później pierwszym cesarskim nauczycielem pszczelarstwa na dworze Marii Teresy. Opisywał życie rodzin pszczelich, promował racjonalne podejście do gospodarki pasiecznej i rozwijał metody, które w jego epoce były naprawdę przełomowe. Jego praca sprawiła, że pszczelarstwo zaczęto traktować nie tylko jako tradycję, ale jako dziedzinę wiedzy wymagającą obserwacji, doświadczenia i odpowiedzialności.

W 2017 roku Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło rezolucję ustanawiającą 20 maja Światowym Dniem Pszczół. Inicjatywa wyszła ze Słowenii, a jej celem stało się zwiększanie świadomości na temat znaczenia zapylaczy dla ludzi, rolnictwa, bezpieczeństwa żywnościowego, bioróżnorodności i środowiska.

Myśl, która dobrze oddaje sens tego dnia:
„Zapylacze odgrywają kluczową rolę w żywności, gospodarkach i ekosystemach.” — FAO, przekład własny.

Pszczoły i zapylacze – cicha praca, od której zależy ogrom

Kiedy mówimy o pszczołach, wiele osób od razu myśli o miodzie. To naturalne. Miód jest najbardziej widocznym owocem pracy rodziny pszczelej. Jednak z perspektywy przyrody jeszcze ważniejsza jest inna rola pszczół: zapylanie roślin.

Według FAO ponad trzy czwarte najważniejszych światowych upraw żywności korzysta w pewnym stopniu z zapylania przez zwierzęta. Zapylacze wpływają nie tylko na ilość plonów, ale także na ich jakość i różnorodność. To oznacza, że ich obecność ma znaczenie dla sadów, plantacji, warzywników, dzikich roślin i całych krajobrazów, które znamy z codziennego życia.

Ważne jest też jedno dopowiedzenie: Światowy Dzień Pszczół nie dotyczy wyłącznie pszczoły miodnej. To także dzień dzikich pszczół, trzmieli, murarek, porobnic, smuklików, motyli, bzygowatych i wielu innych zapylaczy. Wspólnie tworzą one delikatną, ale skuteczną sieć zależności w przyrodzie.

Właśnie dlatego w Pasiece Opawska Barć patrzymy na pszczoły szerzej niż tylko przez pryzmat ula. Rodzina pszczela jest ważna. Ale równie ważne są kwietne miedze, stare sady, zarośla, łąki, lasy i miejsca, w których dzikie owady mogą żyć bez ciągłego wypierania ich z krajobrazu.

O tym, jak ciekawy jest świat owadów zapylających, pisaliśmy już szerzej w artykułach o trzmielach oraz o pszczołach samotnicach.

Moje pierwsze spotkanie z pszczelarstwem. Głuchołazy, ogród i Stary Morawiec

35 lat temu byłem jeszcze zdecydowanie mniej siwy. Mówiąc uczciwiej — byłem pięcioletnim dzieckiem. Mieszkaliśmy wtedy w zdrojowej części Głuchołaz. Pewnego dnia brat mojej babci - urodzony właśnie 20 maja - zaprowadził mnie do naszego sąsiada, którego wszyscy znaliśmy jako Starego Morawca.

Za domem, w ogrodzie, miał sześć uli.

Dla dorosłego człowieka mogło to być zwykłe podwórko. Dla pięciolatka było to miejsce niemal tajemnicze. Pamiętam ruch przy wylotkach, unoszące się w powietrzu pszczoły i skupienie sędziwego pszczelarza. Przyglądałem się temu z ogromną fascynacją, nie mając pojęcia, że kilkanaście lat później sam postawię pierwsze kroki w tym ciekawym rzemiośle.

Od tamtej pory zawsze, kiedy widziałem, że Stary Morawiec idzie do ogrodu z kapeluszem pszczelarskim w dłoni, próbowałem podejrzeć jego pracę. Oczywiście z ukrycia. Tak, żeby nie przeszkadzać i nie oberwać żądłem. Ale na tyle blisko, by zobaczyć, co robi.

Stary Morawiec opowiadał mi o pszczołach. Częstował miodem. Pokazywał, że ul to nie drewniana skrzynka, lecz żywy świat, który trzeba najpierw nauczyć się obserwować. A na pamiątkę dał mi serię znaczków pocztowych z pszczelarskimi motywami — tymi samymi, które widzicie na grafice przy tym wpisie.

Dzisiaj, po tylu latach, patrzę na te znaczki zupełnie inaczej. Nie jak na dziecięcy drobiazg. Raczej jak na mały znak początku. Cichy ślad chwili, która została ze mną na zawsze.

Czasem pasja nie zaczyna się od decyzji.
Zaczyna się od jednego ogrodu, kilku uli i człowieka, który potrafi opowiadać tak, że dziecko zapamiętuje to na całe życie.

Od znaczka pocztowego do pierwszej rodziny pszczelej

Później przyszła kolejna ważna postać w mojej drodze: mistrz pszczelarstwa i Prezes lokalnego Koła Pszczelarzy - Józef Miksa z Konradowa. To przy nim stawiałem pierwsze naprawdę świadome kroki w pasiece.

Przez wiele lat nosiłem za nim rojnicę, pomagałem, patrzyłem, słuchałem i uczyłem się cierpliwości. Dopiero po czasie pozwolił mi kupić pierwszą rodzinę pszczelą. I wcale nie dlatego, że nie chciał. Po prostu kiedyś pszczelarstwo miało swoją starszyznę, swój porządek i swoje niepisane zasady.

Założenie pasieki nie było kaprysem na jeden sezon. Wymagało uznania, że człowiek naprawdę rozumie, z czym ma do czynienia. Że potrafi obserwować. Że nie działa pochopnie. Że będzie dbał nie tylko o własne ule, ale także o otaczające je środowisko.

Dawne pszczelarstwo było dla ludzi cierpliwych. Rozważnych. Gotowych uczyć się latami. I choć dziś świat wygląda inaczej, jedno nie powinno się zmieniać: pszczelarstwo nadal wymaga odpowiedzialności.

Rodzina pszczela nie jest dekoracją ogrodu. To złożony organizm, który reaguje na pogodę, pożytki, choroby, błędy człowieka i zmiany środowiskowe. Dobry pszczelarz nie tylko odbiera miód. Dobry pszczelarz przede wszystkim pilnuje, by pszczoły miały szansę dobrze funkcjonować.

Dlaczego dziś jeszcze mocniej potrzebujemy mądrego myślenia o pszczołach?

Współczesny świat stawia przed zapylaczami wiele trudnych wyzwań. Ubożenie siedlisk, zanik różnorodnych łąk, intensywna chemizacja części krajobrazu rolniczego, presja chorób i pasożytów, a także coraz bardziej niestabilne warunki pogodowe wpływają na owady zapylające na wielu poziomach. Instytucje europejskie i organizacje międzynarodowe od lat wskazują, że ochrona zapylaczy jest jednym z ważnych elementów dbania o bioróżnorodność i stabilność ekosystemów.

Nie chodzi przy tym o proste hasło: „postaw ul i uratuj świat”. Przyroda jest bardziej złożona. Potrzebuje zarówno dobrze prowadzonych pasiek, jak i troski o dzikie zapylacze. Potrzebuje roślin kwitnących w różnych porach sezonu. Potrzebuje miejsc, gdzie owady mogą żerować, gniazdować i przetrwać.

Czasem naprawdę wiele zaczyna się od drobiazgów. Od pozostawionego fragmentu kwitnącej łąki. Od rezygnacji z niepotrzebnego oprysku w ogrodzie. Od posadzenia roślin, które dają pyłek i nektar. Od zrozumienia, że ogród nie musi być sterylną zieloną wykładziną.

Pszczoły nie potrzebują od nas wzruszających haseł. Potrzebują mądrych decyzji.

Światowy Dzień Pszczół w Pasiece Opawska Barć

Dzisiaj, kiedy obchodzimy Światowy Dzień Pszczół, myślę o Antonie Janšy, o wszystkich dawnych pszczelarzach i o tym, ile wiedzy przekazywano kiedyś bez podręczników, za to z ogromną uważnością. Myślę też o Starym Morawcu, który nie wiedział, że obserwuje go przyszły pszczelarz. I o Józefie Miksie, który nauczył mnie, że do ula nie podchodzi się z pychą i "od przodu".

Pasieka Opawska Barć nie powstała z chwilowej mody. Wyrosła z dziecięcej fascynacji, wieloletniej nauki, szacunku do pszczół i przyrody Gór Opawskich. Ta historia trwa do dziś w każdym sezonie, w każdej rodzinie pszczelej i w każdym słoiku miodu, który trafia do naszych klientów.

Ale 20 maja nie jest dla mnie zwykłym dniem sprzedaży. To przede wszystkim dzień wdzięczności. Dla pszczół. Dla nauczycieli. Dla tych starszych pszczelarzy, którzy przekazywali wiedzę powoli, czasem surowo, ale uczciwie. I dla tych kilku znaczków, które po 35 latach nadal potrafią przywołać zapach ogrodu w zdrojowej części Głuchołaz.

Co warto zapamiętać?

  • Światowy Dzień Pszczół obchodzimy 20 maja, w rocznicę urodzin Antona Janšy.
  • Święto zostało ustanowione przez ONZ w 2017 roku.
  • Pszczoły i inne zapylacze mają ogromne znaczenie dla roślin, upraw i bioróżnorodności.
  • Ochrona zapylaczy to nie tylko troska o ule, ale też o łąki, ogrody, lasy i różnorodny krajobraz.
  • Każda pasja ma swój początek. Czasem zaczyna się od sześciu uli w ogrodzie sąsiada.

Przeczytaj także

Jeżeli chcesz lepiej zrozumieć świat pszczół i roślin, zajrzyj również do naszych artykułów:

Miody z prawdziwej polskiej pasieki

Jeśli chcesz poznać smaki Pasieki Opawska Barć, zajrzyj do wybranych miodów prosto z naszej rodzinnej pasieki:

Bartosz Citak
pszczelarz Pasieka Opawska Barć

Źródła wiedzy i bibliografia

  • United Nations, World Bee Day.
  • FAO, World Bee Day 2026 – Bee Together for People and the Planet.
  • FAO, materiały edukacyjne dotyczące roli zapylaczy w żywności i ekosystemach.
  • European Commission, A New Deal for Pollinators.
  • European Court of Auditors, raport dotyczący ochrony dzikich zapylaczy w Unii Europejskiej.

Nota prawna (Disclaimer)

Artykuł ma charakter edukacyjny i popularnonaukowy. Opisuje znaczenie pszczół, zapylaczy oraz tradycji pszczelarskiej w kontekście przyrody, kultury i osobistych doświadczeń autora. Nie stanowi porady specjalistycznej ani komunikatu o cechach produktu produktów spożywczych.

Opublikowane w: O pszczołach

Zostaw komentarz

Najnowszy post